Minimalizm, albo jak szybko wybierać wtyczki do WordPress

Potrzebowałem szybko ustawić jakiś komunikat dla odwiedzających stronę w budowie. Pomyślałem więc – „Wtyczka. Na pewno są jakieś wtyczki. Kiedyś nawet jakiejś używałem”.

Zajrzałem pod odpowiedni tag w repozytorium dodatków do WordPress i znalazłem na szybko chyba 10 takich, które miały sporo pozytywnych ocen, w miarę świeże wydania i obiecywały, że zrobią mi dobrze.

Potrzebowałem czegoś prostego, a jedna z wtyczek miała nawet „Minimal” w nazwie. Minimalizm? To lubię! Coś mnie jednak tknęło i postanowiłem sprawdzić jak bardzo nazwa odpowiada prawdzie. Zamiast instalować od razu co popadnie pobrałem archiwum kodu… sześć megabajtów?! Ładny mi minimalizm…

Pobrałem zatem kilka innych wtyczek, popatrzyłem na wielkości plików zip i oczom mym ukazał się las. Las grubych, dorodnych, spuchniętych od niepotrzebnego (mi) kodu projektów. Największy miał 12MB. Dwanaście. Cały WordPress 6.0 ma raptem 10MB więcej!

Na szczęście jedna z wtyczek miała 40kB i dokładnie te funkcje jakich potrzebowałem. Następna co do wielkości na liście to już 673kB albo 1978kB.

Zgadnijcie którą wybrałem :).

Tak wiem, 40kB kodu nie świadczy to tym, że wtyczka jest super. Może dodaje do bazy danych 5MB śmieciowych wpisów? Może obciąża serwer?

A może nie mam czasu instalować wszystkich i sprawdzać która najmniej śmieci w bazie i sprząta po sobie? Są lepsze rzeczy do robienia :).

Dodaj komentarz