Jak wybrać największe zło

Startując nowy projekt w firmie często stajemy przed wyborem:

a) kupmy gotowe narzędzie i dostosujmy nasze procesy do tego co ono oferuje; może będzie trzeba nagiąć nasze procedury ale system wystartuje błyskawicznie – dzięki temu znacznie szybciej zaczniemy korzystać z jego benefitów (znam kilka takich przypadków). 

b) wynajmijmy programistów i zbudujmy aplikację szytą na miarę, zróbmy testy z użytkownikami, iterujmy kolejne coraz lepsze wersje; nasza firma ma już wypracowane procesy, wzorce i trzeba się idealnie w nie wpasować. Będzie drożej w implementacji ale po wdrożeniu systemu proces będzie szedł szybciej, wygodniej, taniej a użytkownicy będą zadowoleni (co na każdym etapie potwierdzimy badaniami UX – takich znam mniej ale jednak były). 

Skoro z grubsza mamy takie dwie czarno-białe opcje (i jakąś gamę szarości pomiędzy nimi) to czemu idziemy zazwyczaj w… 

c) wybierzmy darmowe albo kupmy najtańsze gotowe rozwiązanie, brnijmy w jego naginanie do naszych potrzeb ale jednocześnie naginajmy nasze procesy do ułomności tego podejścia (bo nie wszystko da się – dysponując takim a nie innym budżetem – zmienić/poprawić) łamiąc karki użytkownikom końcowym; wydajmy masę kasy, przekroczmy wszystkie terminy i cieszmy się słąbym, niedopasowanym, ułomnym rozwiązaniem, które bardziej przeszkadza niż pomaga

DLACZEGO?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *